
( wł ) powoli zbliża się świąteczny, telekomunikacyjny ruch. Czy Play, czwarty operator, który od jakiegoś czasu solidnie depcze konkurencji po piętach - zdoła do tego czasu uporządkować technicznie swoją sieć ? W większości przypadków stacje P4 są posadowione na wysokich obiektach, mało tego - niemal regułą jest to, że montaż zestawów antenowych zrealizowano na szczycie takich obiektów. W związku z powyższym, w paśmie 3G wyczerpała się możliwość regulacji elektrycznej regulacji tilt, zaś w paśmie 2G poziom interferenji przez daleką widoczność stacji w wielu momentach przerasta granice absurdu. Jak pisze nasz Czytelnik - "netmonitorowiec" - cóż z tego, że siła sygnału, dochodzącego do telefonu jest wysoka, skoro poziom błędów, odzwierciedlany wartością parametru EcNo oscyluje w granicach 11 i więcej, więc telefon ratuje się handoverami na GSM lub ... połączenie jest zrywane. Jak dodaje, wcale nie jest to związane z obłożeniem ruchem, ponieważ zdarza się już często, że Play dysponuje ilością stacji większą, aniżeli konkurenci. Ewidentną przyczyną jest przetiltowanie zestawów antenowych, w tym - posadowienie ich w miejscu, gdzie żadna regulacja nie zadziała - ze względu na wysokość. Jak informowaliśmy naszych Czytelników, sytuacja choćby na jeleniogórskim, czy łódzkim "podwórku" jest radiowcom i technikom znana. Pozostaje tylko zdecydowana interwencja fizyczna, optymalizująca to, co zrobiono. Na obecny moment zdalnie nie da się już wiele zrobić. Stacje muszą zostać przebudowane lub tam, gdzie ma to uzasadnienie logiczne - tilt zestawów antenowych powinien być fizycznie opuszczony. Ile P4 zdoła zrobić do 24 grudnia, czyli do dnia, w którym ruch świąteczny się rozpoczyna ? Ile powstanie do tego momentu nowych stacji ? Jak daleko zostaną przeprowadzone prace analityczne na poziomie systemowym, aby odpowiedzieć na pytanie, co wymaga korekty w trybie natychmiastowym ? Pytań jest wiele, ale problem również niemały. Coraz więcej klientów sieci donosi nam bowiem, iż ze złości oraz dla podniesienia komfortu prowadzonych połączeń ręcznie wybiera sieć Polkomtela. Czy zarząd i udziałowcy oraz bank finansujący P4 z takiego obrotu spraw mogą być zadowoleni ? Chyba nie bardzo. Nie o to przecież z budowaniem konkurencji chodziło. Mamy zatem nadzieję, że operator obudzi się z letargu, wzmocni również swoje działy techniczno-planistyczno-radiowe i sieć zacznie funkcjonować, jak powinna. Póki co - trzeba na tę normalność jeszcze poczekać. Im dłużej - tym gorzej dla samego operatora, ale również dla jego klientów i całego telekomunikacyjnego rynku. Celem uzupełnienia, warto dodać, iż tzw. "kreski" na telefonie nie są miernikiem jakości sieci, co podkreślają często niedoświadczeni w monitorowaniu sieci. Dla przykładu można podać choćby stan maksymalnej ilości "kresek" na pasku zasięgu w górach, które i tak nie pozwalają na realizację połączenia ze względu na występujące interferencje [ 10.12.2009 / 3058 ] |
@ c. http://www.gsm.biz.pl - 08 / 2008