( wł ) wczorajszy i dzisiejszy dzień pokazują, że ten rok może być dla operatorów i klientów sieci komórkowych wielkim wyzwaniem. Rzucone, medialne hasło, oznaczające kryzys w większości przypadków wywołało paniczne zachowania na rynku, które rzeczywiście w wielu segmentach doprowadziło do sytuacji niemal ostatecznych. Podmioty, które podjęły politykę skrajnych oszczędności, często wykańczały ekonomicznie swoich dostawców produktów i wykonawców usług, a ci - wykańczali kolejnych. Spirala zatoczyła tak szeroki krąg, że dziś naprawdę niemało firm znalazło się w sytuacji co najmniej niejednoznacznej. Ponadto ... magiczny zwrot ZYSK ZA WSZELKĄ CENĘ spowodował, że w wielu segmentach zaniechano inwestycji, wiele elementów wyprowadzono poza firmę w postaci outsourcingu, zaś własnym pracownikom wielokrotnie pokazano, że na ich miejsce jest tysiąc innych, nie zastanawiając się nad tym, jakie ci "inni" mają kompetencje i doświadczenia ? W ten oto sposób, operatorzy telekomunikacyjni - bo w akurat o nich teraz mowa - sami spowodowali w wielu miejscach, że pogrążają się w chaosie i organizacyjnym bezładzie,nie raz doprowadzając do operacyjnych absurdów. W momencie, kiedy tak naprawdę w kraju jest niewiele sytuacji, które można ocenić jako skrajne, a związane z pogodą - okazuje się, że nie działa niemało nitek TP, nie działa wiele stacji operatorów sieci komórkowych, etc. Warto zadać pytanie, co by się działo w momencie, kiedy zjawiska atmosferyczne byłyby bardziej nasilone, a dodatkowo wszystko zostałoby powiązane z koniecznością realizacji większego ruchu telekomunikacyjnego ? Czy sieciom telekomunikacyjnym grozi swoisty paraliż ? Wiele wskazuje na to, że pewne elementy paraliżu są już widoczne. Oszczędności na siłę spowodowały brak przeglądów sieci w wymaganej ilości, brak modernizacji sieci tam, gdzie powinna ona nastąpić, brak realizacji nitek alternatywnych, w wielu miejscach znaczące zubożenie stałego dozoru i diagnostyki działania sieci, w tym również służb technicznych, które mogłyby reagować natychmiast w sytuacjach awaryjnych oraz brak energetycznego zasilania alternatywnego i to nawet w tych miejscach, gdzie sugeruje to logika. Wszystko przez cięcie kosztów. Cięcie, cięcie, cięcie ... Uzasadnione bardziej, lecz w większości wcale. Do czego doprowadza taka droga - widać po dwóch dniach, zasadniczo nieco większych anomalii pogodowych, jak na tę porę roku, ale przecież nie drastycznie skrajnych i nie takich, których nie można przewidzieć. Oczywiście, bieżąca sytuacja nie bierze się z anormalnych cięć kosztów i wydatków samych operatorów, ale również firm energetycznych. Przecież problem zaniku napięcia, przy nieco odstających tylko od normalności aury warunkach - w obecnym stadium rozwoju infrastruktury, techniki i elektroniki nie powinien mieć miejsca. A jednak ... następuje ! Mamy nadzieję, że te proste dwa dni pokażą operatorom, iż dalsze oszczędzanie, to korporacyjna paranoja. To coś, co tak naprawdę mści się nie tylko tym, że stwarza się problem klientom sieci. Stwarza się ten problem również sobie, ponieważ to, co nie działa lub to, co działa w tym przypadku niestabilnie należy w trybie natychmiastowym przywrócić do pracy, ta natychmiastowość i jednoczesność powoduje natomiast gwałtowny przyrost kosztów w momencie ! Kosztów, których udałoby się uniknąć, gdyby nie to, że firmy telekomunikacyjne poddały się kryzysowej paranoi. Za moment nadejdą kolejne skutki, związane z pogarszaniem się ofert. Na rynku wygranym zostanie ten, kto tego segmentu nie zaniedbał. Sam marketing i udowadnianie w TV, że mamy coś rewolucyjnego ( co jest kilka razy mniej korzystne, aniżeli jeszcze parę lat temu ) i rynek w to uwierzy - chyba przestaje wystarczać. Tu, warto oddać swoisty ukłon P4, która mimo elementów rodzącej się dopiero paranoi oszczędności - stara się utrzymać ofertowy poziom, choć dziś nie jest już tak korzystnie, jak jeszcze pół roku temu. Należy jednak wzmocnić zespoły planowania i optymalizacji sieci: nie tylko ilościowo, ale również kompetencyjnie. Ponieważ już dziś widać efekty niedoszacowania cytowanych elementów - teza o tym, iż sieć za kilka rozchwieje się tak, że w ogóle zacznie być wątpliwa w wykorzystaniu po stronie klienta - wcale nie musi być przesadzona. To, co wybudowano do dziś powinno zostać jak najszybciej zoptymalizowane - zarówno pod względem zapotrzebowania ruchu, jak i topografii terenu. Dalsze odwlekanie nie ma sensu, ponieważ operatorowi lada moment zacznie szkodzić w sposób widoczny dla stabilności sieci. Należy to uczynić własnymi siłami bądź zasobami outsourcing'owymi - byle odbyło się to zarówno szybko, ale nade wszystko efektywnie

[ 15.10.2009 / 2676 ]

Powrót ...

@ c. http://www.gsm.biz.pl - 08 / 2008