|
( wł )
mając na uwadze obietnice Rzecznika Prasowego
Play, związane z rozwiązaniem problemów z przelogowywaniem karty SIM
pomiędzy siecią macierzystą a siecią operatora roamingowego, informujemy, co
następuje:
1) przesłaliśmy drogą mailową Rzecznikowi Prasowemu 21 numerów telefonów,
których użytkownicy mają wskazany problem. W puli były również numery,
których używamy sami
2) mając nadzieję, że monit cokolwiek zmieni przejechaliśmy wczoraj i dziś
dwie testowe trasy, z włożonymi do telefonów kartami SIM, w zakresie których
były zgłaszane informacje, iż mają problemy z przelogowaniem pomiędzy
sieciami. Trasy były następujące:
- Jelenia Góra - Bolesławiec ( ok. 55 km )
- Jelenia Góra - Legnica ( ok. 60 km )
O trasie Jelenia Góra - Bolesławiec i o problemach z przelogowywaniem
operator powziął informację. Poinformowaliśmy o nich SMSem, wysłanym pod
numer Biura Prasowego P4. Nakręciliśmy z trasy relację video, która w sumie
tylko udowadnia problemy, natomiast dokumentacyjnie nic nowego do sprawy nie
wnosi. Trasę Jelenia Góra - Legnica pokonaliśmy nie informując o niej
operatora.
Krótkie wnioski:
- pomimo zgłoszenia problemów, karty SIM nadal mają problem z
przelogowaniem z sieci Play do sieci Polkomtel, zarówno automatycznym, jak i
ręcznym
- zaobserwowana technika wygląda następująco:
a) jeśli telefon utraci kompletnie sygnał z własnych stacji, sygnał sieci
Polkomtela w telefonie pojawia się średnio po ok. 6 minutach od chwili
utraty sygnału sieci macierzystej
b) jeśli w czasie cytowanych w pkt. "a" 6 minut pojawi się jakikolwiek,
choćby symboliczny sygnał z własnej stacji, proces opóźniania czasu
zalogowania karty SIM do sieci Polkomtela przedłuży się o kolejne 6 minut.
Jeśli znów pojawią się strzępy sygnału z własnej stacji, nastąpią kolejne
opóźnienia o identyczny czas, itd. W ten oto sposób możemy być pozbawieni
dostępu do usług długie kilometry
Na trasie Jelenia Góra - Bolesławiec, swoistym radiowym pasożytem była
stacja na Stogu Izerskim w Świeradowie-Zdroju oraz ... w Pielgrzymce i w
Złotoryi ( byłe woj. legnickie ). Na trasie Jelenia Góra - Legnica,
pasożytem, choć tylko jednokrotnie - była stacja w ... Polkowicach ( byłe
legnickie ). Na obu wymienionych trasach, wspomniane pasożyty radiowe
są jednocześnie dowodem na to, iż w paśmie 2G stacje mają nadal wytiltowane
zestawy antenowe ponad zdrowy rozsądek, nijak mając się zarówno do
topografii terenu wokół, a już tym bardziej do efektywności radiowej. W
żadnym z przypadków "pasożyta" nie byłoby możliwości przeprowadzenia
jakiegokolwiek połączenia, co najwyżej, przy odrobinie szczęścia - odebrania
wiadomości SMS. Pomijając odległość klienta sieci od stacji, w grę
wchodziłaby konfiguracja sektorów sąsiedzkich. Przy takich odległościach
terminala od stacji, żaden logicznie myślący radiowiec nie jest w stanie
zagwarantować handover, ustalając prawidłowe sąsiedztwa, ponieważ finalnie
doprowadziłoby to do absurdów konfiguracyjnych. Na ok. 55 km trasie Jelenia
Góra - Bolesławiec, byliśmy realnie pozbawieni skutecznego sygnału sieci na
odcinku ok. 40 km, choć, w międzyczasie telefon widział pasożyty radiowe, o
których mowa. Gdyby wziąć je pod uwagę i przyjąć za sygnał sieci, bylibyśmy
bez sygnału ok. 21 km. Drugie podejście jest jednak bardzo na wyrost !
Średnia odległość od stacji-pasożyta wyniosła ok. 30 km i tak naprawdę
takiego sygnału, w terenach, które objeżdżaliśmy nie miało prawa być. Jak
wspomnieliśmy, przy odległości od stacji rzędu 30 km nie można liczyć jednak
na przeprowadzenie skutecznej rozmowy, a co najwyżej na losowe odebranie lub
wysłanie wiadomości SMS. Trasa Jelenia Góra - Legnica wyglądała pod względem
przełączania zdecydowanie lepiej, a to dlatego, iż jej topografia jest
trudniejsza, więc prawdopodobieństwo "widzenia" radiowego pasożyta Play było
siłą rzeczy mniejsze. Łączna długość trasy bez sygnału sieci, dla drogi, o
której mowa wyniosła ok. 15 km. W przypadkach obu tras przełączanie się z
sieci Polkomtela do sieci macierzystej następowało niemal błyskawicznie, zaś
najdłuższy czas oczekiwania na zalogowanie wyniósł 40 sekund. Reasumując,
najprawdopodobniej ze względów politycznych ( maksymalne ograniczanie opłat
z tytułu roamingu ), system P4, analizujący ruch wychodzący z sieci jest
bardzo rygorystycznie sparametryzowany pod względem wypuszczania klienta z
własnej sieci. w tym wypuszczania go w momencie ręcznego wyboru sieci.
Parametr timeout jest tak "wyżyłowany", aby uprzykrzyć klientowi ręczny
wybór, a jeśli klient jest uparty, ma to robić maksymalnie długo. Na
przykład karty SIM "uprzywilejowane" mogą mieć ustawioną konieczność
podjęcia nie mniej, jak dwóch prób logowania do operatora roamingowego,
pozostała pula kart SIM - będzie musiała podjąć nawet 5-6 prób ręcznego
wyboru sieci Polkomtela. Czyniąc w ten sposób, operator ogranicza wydatki,
niemniej, jak widać z toku dyskusji na blogu Marcina Gruszki - "strzela
sobie pociskiem z armaty w samo serce". Zawiedzeni jakością sieci i brakiem
realnej reakcji operatora - klienci - będą wybierali operatora roamingowego
do skutku, zrezygnują z usług Play przy pierwszej, nadarzającej się okazji,
zaś UOKiK oraz UKE, przy takiej fali skarg i eskalacji konfliktu na pewno
nie pozostaną obojętne w sprawie. Zakończy się tym, iż tracący wizerunkowo
Play, straci dodatkowo również dotkliwie finansowo, więc próba oszczędności
obróci się w pył i to w atmosferze ogromnego konfliktu z klientami. Czy
naprawdę o to miało chodzić ? Im szybciej w P4 zostaną podjęte racjonalne
decyzje, zaś sam Rzecznik otwarcie przyzna, iż ... coś było na rzeczy, tym
więcej uda się uratować. Tego życzymy przede wszystkim klientom, choć, jak
widać ... operator także potrzebuje wsparcia po pozbawionych logiki
wcześniejszych ruchach i wypowiedziach. Idą Święta, w tym większa mobliność
klientów wszystkich sieci. Jak ułożą się na czas świątecznych podróży
relacje klient - operator w Play ? Może czas zakończyć tę niepoważną grę ?
Okazja temu jak najbardziej sprzyja. Więc ?
[ 28.03.2010 /
3679 ]
Powrót ... |