( wł ) conajmniej od początku roku, operatorzy telekomunikacyjni rozpoczęli lament z powodu obniżonych przychodów, choć oba kwartały wskazują, iż do prawdziwej recesji na telekomunikacyjnym rynku daleko i niejedna firma, z branży - nazwijmy ją umownie - ogólnej - chciałaby przeżywać obniżenie popytu w takiej kondycji, w jakiej przeżywa ją rynek operatorzy telekomunikacyjni. Lament przeradza się na wielu płaszczyznach w wojnę, a ta - powoduje niepewność przychodów w niektórych segmentach dla jednych, zaś daje szansę na odebranie kawałka "przychodowego tortu" drugim. I tak rozpoczęła się wojna pomiędzy Netią a TP o dostęp do klientów oraz do sieci oraz pomiędzy P4 a Polkomtelem o klientów, których można odebrać, póki sprzyja temu zarówno koniunktura złej opinii o tym drugim oraz okres wakacyjny, kiedy można zaproponować coś w ramach extra oferty w postaci albo telefonu albo tańszego dostępu do bezprzewodowego internetu dla wyjeżdżających na urlopowe wojaże. Wojenka się toczy, TP, która była dotąd nieugięta robi wszystko, aby nie doprowadzić do podziału, które preferował UKE, sam UKE już nie jest tak konsekwentny, jak kiedyś - widząc zagrożenia prawne we wdrażaniu takiego podziału. Na drodze ku porozumieniu stoją jednak ewidentnie widoczne interesy Netii, która - cokolwiek by nie mówić - w tej sytuacji chce ugrać więcej. Nieco innym charakterem wojny można nazwać wojnę pomiędzy Polkomtelem a P4. Tu wojna bezpośrednio idzie o klientów. Polkomtel, który w ostatnim kwartale miał najgorsze, statystyczne wyniki względem pozostałych graczy, z wiadomych przyczyn klientów oddać nie chce i od dłuższego czasu czyni podchody, aby czas zrobił swoje, to znaczy konkurent odpuścił, zaś klient do realizacji procedury przeniesienia numerów się zniechęcił. A jest o co grać. Jak wspominaliśmy już kilkukrotnie, w wyniku taktycznego zagrania Polkomtela, które doprowadziło przy okazji zmiany Regulaminu również do zmiany cennika - od operatora może odejść nawet 300 tysięcy klientów. W jakimś sensie, konsekwencje tej nieudanej tym razem taktyki - będzie widać w danych za trzeci kwartał, choć na pewno nie będą one ostateczne. Co prawda, 300 tysięcy klientów przy ponad 14 mln, to garstka, niemniej jednak - odchodzą klienci najbardziej wartościowi, w większości z długim stażem, mało tego, Polkomtel popełnia kolejne strategiczne błędy, ponieważ zasadniczo żegna się z klientami we wrogiej atmosferze, co wróży kolejne odejścia w wyniku złej opinii o operatorze, która jest coraz bardziej na rynku jest słyszalna, a jednocześnie blokuje powroty, ponieważ klient pożegnany, jak wróg - jeśli wróci, to na pewno nie do pierwotnego operatora. Jeszcze ciekawiej zapowiada się kolejny rok. P4, który obecnie wedle nieoficjalnych informacji przekroczył już lekko 3 mln klientów, zaś zakończy go według naszych informatorów liczbą około 3,3 - 3,4 mln, bo P4 nie zakończy agresywnej polityki pozyskiwania klientów - zakłada na przyszły rok, realizację tzw. programu "wieża". Program "wieża", to pokrywanie w szybkim tempie większości uczęszczanych dróg oraz tras kolejowych, w tym miejscowości turystycznych oraz miast o liczbie mieszkańców powyżej 10 tysięcy. Nie brakuje nam środków na inwestycje, mamy pewność ich finansowania przez conajmniej kolejne dwa lata i to w takim tempie, jak dotychczas - zapewnia nas anonimowo dobrze poinformowany pracownik P4. Nasze stacje będą też ciekawsze od konkurencji, ponieważ będą to budowle zamaskowane, imitujące latarnię, drzewo, słup drogowy, itp., więc spodziewamy się szybszych uruchomień ze względu na mniejszą ilość protestów. Takie konstrukcje nie oszpecają krajobrazu, a co za tym idzie - po prostu nie budzą tylu kontrowersji wśród potencjalnych przeciwników infrastruktury telekomunikacji bezprzewodowej. Telefon HTC Hero, to tylko wstęp do naszej gry o klienta. Jak można zauważyć, wprowadziliśmy telefon z górnej półki, nie wyciągając pieniędzy od klienta, a i tak spodziewamy się przychodów. Co najważniejsze - takie słuchawki, to bardzo dobry marketing i tego będziemy się trzymać. Polkomtel z kolei, na drugie półrocze zapowiada ekspansję w transmisję danych. Ekspansję, która została nazwana przez jednego z naszych rozmówców potocznie określeniem: "szczęka wszystkim opadnie". Ponadto, firma rozpoczęła inwestycje w terenach przygranicznych i trzeba wierzyć, że póki co - pojedynczo stojące przy granicy stacje - takimi nie pozostaną. Roaming wszak, to również niemałe źródło przychodów, zaś dla klientów operatora, dowód na to, że o klienta się dba, bo zapewnia się zasięg sieci nawet kilka, czasem kilkanaście kilometrów za granicą, z dzięki temu klient oszczędza wydatki. Jak zakończą się prowadzone wojny ? Trudno powiedzieć. Na pewno nie będzie rewolucji, ale na pewno też najwięcej zyskają dzięki konsekwencji w działaniu i odwadze mniejsi gracze - tacy właśnie, jak walcząca z TP Netia oraz walcząca z Polkomtelem P4. Dla klienta, takie walki kończą się również z reguły zwycięstwem, więc wszyscy powinni być zadowoleni. Istotnym elementem każdej z tych gier, jest powoli widoczny trend w postaci zachowania, wskazującego nasycony rynek. Operatorzy, oprócz standardowych usług, takich jak rozmowy, SMSy i MMSy starają się zachęcić klienta ... jeszcze czymś. A to elastycznością zarządzania kontem, a to dodatkowymi bonusami przy zakupie kolejnego numeru, a to usługami dodatkowymi, z których największe powodzenie zdobędą na pewno w czasie płatności mobilne i ... tanią transmisją danych, czym P4 zdobyła w krotkim czasie niemałą rzeszę klientów tej usługi. Co jeszcze przed nami ? Zapewne wiele niespodzianek. Klienci czekają na ryczałtowo opłacane, nielimitowane rozmowy w sieci, na jeszcze tańszą transmisję danych i to z należytą prędkością, na realizację usług lokalizacyjnych dla każdego, które dadzą możliwość szybkiego odnalezienia zarówno zagubionego telefonu, ale również zlokalizowania floty pojazdów w firmie, czy dziecka, które długo nie wraca do domu. Usługi są co prawda dostępne już dziś, ale z jednej strony ich cena jest za wysoka, z drugiej zaś strony - do doskonałości im bardzo daleko. Technologie bezprzewodowe wciąż się rozwijają, w tym jest właśnie klucz do popularyzacji tych usług. Człowiek nie lubi być związany miejscem, sprzętem stojącym w kącie w jednym miejscu, ale swój świat lubi mieć ze sobą. Jeśli operatorzy wyczują ten świat - na pewno zdołają być nowocześni przez kolejne kilkanaście, a może kilkadziesiąt lat i to niekonieczne prowadząc wojny natury ostatecznej, nadwyrężające wizerunek, kreujące opinię o osobach, które się wypowiadają  - na poniżej pewnego poziomu i dające sygnał klientowi, że choć można zaimponować jakością - czasem próbuje się zaimponować arogancją, brakiem kultury i wojną, niemającą wiele wspólnego z budowaniem wizerunku. Im częściej, celem zdobycia rynku będzie się preferować jakość i atrakcyjność usług - tym większe będzie się zbierało owoce. Może jednak, jak to wielokrotnie z ust przedstawicieli operatorów można było usłyszeć   ... rynek przedsiębiorców telekomunikacyjnych jeszcze w pełni do tego nie dojrzał ?

[ 07.08.2009 / 2152 ]

Powrót ...

@ c. http://www.gsm.biz.pl - 08 / 2008