( wł ) we wczorajszym [ news ],
w którym próbowaliśmy przystanąć nad miejscem Polkomtela,
w którym znalazł się w momencie sfinalizowania zakupu przez Zygmunta Solorza-Żaka nie
wspomnieliśmy o jeszcze jednym, bardzo istotnym elemencie, mającym wpływ na stan sieci,
na co zwrócił uwagę jeden z Czytelników. Bardzo dziękujemy tym
bardziej, że jak również zaznaczono - to właśnie tę cechę bardzo czesto
piętnowaliśmy przy okazji różnych informacji. Chodzi o pozostawienie nowemu
właścicielowi w spadku stacji dookólnych w centrach miast oraz przy drogach szybkiego
ruchu i autostradach, które nie tylko powinny być stacjami pełnymi, ale najczęściej
czterosektorowymi, bowiem zlokalizowane są tam, gdzie autostrada krzyżuje się z biegiem
drogi krajowej oraz wojewódzkiej. Wspomnijmy chociażby stację przy A4 przy węźle
Jadwisin na Dolnym Śląsku. Do tego trzeba dołożyć także stacje dwusektorowe, które
już dawno powinny być rozbudowane do czterech sektorów, w tym niejednokrotnie, ze względu
na swoją istotność powinny pracować jednakowoż w 2G i 3G. Jedną z takich
"perełek" jest stacja przy drodze krajowej nr 4 w miejscowości Strzelno,
pomiędzy miastami Bolesławiec i Zgorzelec. Gdyby stację wyposażono w cztery sektory
pokryłaby z jednej strony nową nitkę autostrady, gdzie dziś sygnału sieci Plus nie
ma, zaś z drugiej strony - pokryłaby wylot z autostrady w kierunku północnym, gdzie również
występuje ogromny deficyt sygnału. Kolejna, bardzo znacząca, negatywna cecha, która
pozostała nowemu właścicielowi, to stacje, oferujące jedynie archaiczną emisję
GPRS. Mało tego, często są to stacje koło autostrady, w tym tam, gdzie kumuluje się
sieciowy ruch. Jeddnym takich "wzorcowych" przykładów jest choćby stacja na Górze
Św. Anny koło Opola, gdzie operator pozostawił zaledwie dwa sektory i to w GPRS w
stacji, sąsiadującej zarówno z autostradą i to z Punktem Obsługi Pasażera oraz z
miejscem kultu religijnego, tj. Sanktuarium na Górze Św. Anny |
@ c. http://www.gsm.biz.pl - 08 / 2008